You are currently browsing the monthly archive for grudzień, 2006.
Miał mieć łatwe życie słoń
Bóg dał mu nad kurdupli broń
Trwa zaś powinność wszelka
Mimo tej wady kurdupelka
By zawsze w kłopot wprawiać go
Do góry głowa
Niech się słoń schowa
Do góry podnieś skroń
Goń słonia całe życie, goń
Choć on jest wielki, jak to słoń
Twa zaś powinność wszelka
Mimo tej wady kurdupelka
By zawsze w kłopot wprawiać go
Ja nie chcę wiele:
Ciebie i zieleń,
i zeby wiatr kołysał
gałezie drzew,
żebym wiersze pisał
o tym, że…
każdy nerw,
każda chwila samotna,
każdy ból – jakże częsty, jak częsty! -
zwiastuje odchłań,
mówi : nieszczęsny….
ja nie chcę wiele,
ale nie mniej niż wszystko:
Ciebie i zieleń
i żeby listkom
akacji było wietrznie,
i żeby sercu – bezpiecznie,
i żeby kot się bawił firanką
jak umie
żeby siedzieć na jerozolimskim ganku
i nic nie rozumieć.
Pętacki wiersz
sam wiesz, że łżesz,
ale dlaczego tak boli, tak boli?
chyba już nic nie napiszę
w ogromną i groźną ciszę
schodzę powoli
ja nie chce wiele:
Ciebie i zieleń…
Uśmiecham się z rozrzewnieniem, bo za czasów technikum nie raz schodziliśmy ze znajomymi do knajpki, w której koła od wozu wisiały nad ławkami a barman przewracał drwa w kominku. Nie było żadnego konkretnego szyldu – ale wszyscy wiedzieliśmy, że idziemy do piekła
-Papa-
____________
Dwaj mężczyźni przed barem Bar "Piekiełko" neon Przechodzi kobieta z czerwonymi dodatkami Buciki torebka rękawiczki Kobieta pachnie niebem "Wieczór Paryski" Mężczyźni zapalają papierosy Wracają do piekła Uroda barów jest nieskończona Jak uroda kobiet Mężczyźni patrzą po sobie Kobieta się w nich porusza
